O co się (naprawdę) kłócimy w związku?

Typowe scenariusze kłótni partnerskich znamy aż za dobrze. Z własnego życia, opowieści znajomych, anegdot, filmów. Czasem bardzo poważne, czasem przerobione na humorystyczne, zazwyczaj dotyczą drobnostek i drobiazgów.

Bardzo często przychodzą do mnie pary i mówią „ciągle się kłócimy o pierdoły” albo „nawet nie wiemy o co się kłócimy”. W takim razie, o co się kłócimy tak naprawdę?

„Znowu rozrzucasz skarpetki”

Kłótnie o drobiazgi dotyczą na przykład porozrzucanych skarpetek, niedokręconej tubki pasty albo pasty wyciskanej w nie taki sposób, odwrotnie powieszonej rolki papieru toaletowego, niepozmywanych naczyń czy niewyniesionych śmieci, i tak dalej. Ton głosu, spojrzenie, zrobienie czegoś „nie tak, jak trzeba” albo nie zrobienie wcale – to też potencjalne punkty zapalne.

W takim wypadku możemy mieć pewność, że to nie o te drobiazgi chodzi, tylko o to, co jest pod spodem. O coś ważniejszego. O to, w jaki sposób interpretujemy te drobne zachowania i jak odnosimy je do swoich wartości oraz potrzeb.

Skoro ja Cię proszę, żebyś wrzucał skarpetki do kosza na brudne ciuchy, a Ty tego nie robisz, to znaczy, że mnie nie słuchasz, czyli nie szanujesz, czyli nie kochasz. Kłótnia o skarpetki powraca i ma dużą siłę, bo nie chodzi tu o skarpetki a o coś o wiele ważniejszego. Podobnie tubki i rolki papieru – jeśli robisz coś inaczej niż ja, mogę to interpretować jako robienie mi na złość, ignorowanie, brak szacunku czy próbę sił.

Ukryte znaczenia tego, co co się kłócimy

Klasyka troszkę większego kalibru: jeśli nie pozwalasz mi na spotykanie się z kolegami, to znaczy, że nie dajesz mi wolności, nie szanujesz mnie, nie kochasz mnie.
I w drugą stronę: jeśli ciągle chcesz wychodzić z kolegami, a nie poświęcasz swojego czasu dla nas, to znaczy, że nie jestem dla Ciebie ważna, czyli mnie nie kochasz.

Jeśli nie dotrzemy do sedna sytuacji, kłótnie będą powracać jak bumerang, za każdym razem uderzając w relację. Tego rodzaju problemów nie da się zazwyczaj rozwiązać na poziomie praktycznym, bez dotarcia do tego, o co tak naprawdę chodzi. Te ukryte interpretacje i uczucia się za nimi kryjące muszą zostać wyciągnięte na światło dzienne i zakomunikowane bez atakowania. A do tego potrzeba jest odrobina dystansu i dobrej woli, poczucia, że na samym końcu obu stronom sporu zależy na tym samym i grają w tej samej drużynie.

„Nie szanujesz mnie”

Druga powszechna kategoria kłótni to spory o formę komunikacji i odnoszenia się do siebie nawzajem. Tutaj znowu nie wystarczy ciągłe powtarzanie „nie mów tak do mnie” albo obrażanie się czy nawykowe reagowanie. Bardzo często nieodpowiednia (złośliwa, agresywna, poniżająca, niepoważna, ignorująca, itd) forma z czasem zaczyna wywoływać automatyczne reakcje obronne (wycofywanie, unikanie, odparcie ataku, szantaż emocjonalny). Koło się zamyka, a obie strony czują coraz więcej negatywnych emocji wobec siebie.

W takiej sytuacji musimy odkryć co siedzi pod spodem takiej a nie innej formy. Czy to tylko nawyk, zaniedbanie? A może wyrażane nie wprost żale i pretensje? Czy chodzi o coś zupełnie innego, o pozycję w związku o coś, co boli i uwiera, a nie ma możliwości /umiejętności /odwagi /miejsca na rozmowę na ten temat?

Nieprzyjemna forma komunikacji jest jednym z bardziej destrukcyjnych czynników w życiu codziennym. Wywołuje poczucie braku szacunku, braku bycia kimś ważnym, potęguje wrogość. Warto nauczyć się tego, w jaki sposób się kłócić bez niszczenia relacji.

 

To, o co się kłócimy zależy od naszej pozycji w relacji

Trzecia kategoria kłótni to walka o pozycję w związku. Innymi słowy, o poczucie bycia ważnym, czy poczucie szacunku (znowu!). Tutaj zawierają się bardzo różne elementy, najczęstszym są pieniądze i podejmowanie decyzji. Powszechnymi skargami po obu stronach jest bycie ignorowanym, nieuwzględnianym w decyzjach, deprecjonowanie czyichś decyzji czy wyborów, kontrolowanie pieniędzy, wydatków, rozliczanie, nierówność finansowa…

Bardzo często przy bliższym przyjrzeniu się, okazuje się, że któraś strona czuje silną nierówność w relacji, a nawet obie mają takie poczucie. Potrzeba wtedy na początek zobaczyć jaki jest realny rozkład sił, aby każdy z partnerów zobaczył i uznał swoją siłę. Nie ma nic bardziej raniącego, niż nieświadome nadużywanie siły, której się nie widzi. Zazwyczaj któraś ze stron potrzebuje wparcia, by się trochę wzmocnić. Podstawą jest jednak zobaczenie, że tematy kłótni to tylko powierzchnia, pod którą gotują się o wiele ważniejsze kwestie.

Skąd się biorą nasze interpretacje

Dość często okazuje się, że zanim uda się przepracować coś w relacji, trzeba zająć się indywidualną historią osób w związku (czasem udaje się to robić równolegle). To, jak interpretowane są różne zachowania partnera często zależy od wcześniejszych doświadczeń, zranień i trudnych historii. Mężczyzna, który przychodząc do domu zagląda do lodówki, a tam nie ma sera robi o to awanturę żonie, bo czuje, że ona okazuje mu w ten sposób brak szacunku i miłości. Bo ona przecież wie, że on wróci głodny z pracy i lubi ser. Patrząc z boku takie wnioski wydają się absurdalne, ale ten mężczyzna być wrażliwy na podobne sygnały, bo w przeszłości (w dzieciństwie) nikt nie dbał o to, czego on chce i potrzebuje. Czasem wystarczy mu pokazać nieadekwatność jego procesu myślowego, a czasem problem jest na głębszym emocjonalnym poziomie i tym się trzeba (osobno) zająć. 

Reaguję na ciebie jak na kogoś innego

Inną, często spotykaną sytuacją w relacjach jest to, że na partnera nieświadomie reagujemy jak na kogoś ważnego z przeszłości (najczęściej rodzica). To może się wydawać banalne, a jednak zdarza się częściej niż się nam wydaje. Jeśli ktoś miał kontrolującą matkę, to wszelkie najmniejsze przejawy próby wpłynięcia, zasugerowania czy ustalenia czegoś mogą być odbierane właśnie jako kontrola. Niezależnie od tego, czy faktycznie druga strona próbuje być kontrolująca czy nie (to jest do sprawdzenia, bo obie opcje są możliwe). Jeśli ktoś nie dostał w dzieciństwie wystarczająco dużo uwagi i zainteresowania, wszelkie przejawy autonomii partnera mogą być interpretowane jako odrzucenie czy porzucenie. Wtedy też przydaje się indywidualna praca nad tego rodzaju tematami. 

Powyższe kategorie oczywiście są dość ogólne i nie wyczerpują wszystkich możliwości. Każda para ma swoją indywidualną dynamikę. Najważniejsze jest to, że pod pozornie błahymi tematami kryją się sprawy o wiele ważniejsze, które domagają się naszej uwagi w związku. Czasem przydaje się do tego obiektywna osoba trzecia, jak na przykład terapeuta par, który wesprze i pokieruje odkrywaniem tego „o co chodzi”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.